| 10
maja 2005 r. Sprzątamy
Mazury - Jezioro Mikołajskie i inne
W minioną niedzielę, 8 maja, odbyło się sprzątanie brzegów Jeziora Mikołajskiego,
Tałty, Tałtowiska i Kanałów Mazurskich: Tałckiego i Szymońskiego. Akcję od 8 lat
organizuje Mikołajskie Towarzystwo Wędkarskie. W tym roku odbyło się już po raz
trzeci we współpracy z Akcją Mazury. Do sprzątania także po raz kolejny włączył
się Burmistrz Mikołajek, a na nasze zaproszenie odpowiedziała też młodzież ze
Społecznego Liceum w Mikołajkach, która stawiła się w niedzielę o 9 rano w porcie
Gospodarstwa Rybackiego "Mikołajki". Także Gospodarstwo Rybackie i Policja
Wodna aktywnie uczestniczyły w tegorocznym sprzątaniu - mieliśmy czym płynąć na
akcję. Prezes Gospodarstwa Rybackiego przyjął uczestników akcji na swoim terenie
wspaniale. Nie dość, że udostępnił nam kuter i łodzie (zamiast ryb tym razem
lądowały w nich worki ze śmieciami), zorganizował w swoim porcie ognisko, to w dodatku
po sprzątaniu czekał na nas poczęstunek - świeżo uwędzone pstrągi i tołpygi! Ich
aromat i smak sprawiły, że po kiełbaski sięgnęlismy dopiero po zjedzeniu wszystkich
rybnych pyszności. Akcja Mazury pojawiła się z tym co niezbędne: przywieźliśmy worki
i rękawice. A w podziękowaniu za wspaniałą pracę, wręczyliśmy Panu Pawłowi Gryce
(który, odkąd sięgamy pamięcią, niesamowicie angażuje się w tę akcję) specjalny
chwytak do zbierania śmieci. To zamiast dyplomu - w tym roku obdarowujemy sprzętem
pomagającym w dbaniu o czystość. Dzieci, młodzież i panie biorące udział w
sprzątaniu otrzymali eko-siaty, książki i gry ufundowane przez Organizację Odzysku
OILER, Wydawnictwo Prószyński i S-ka oraz firmę AXEL. Naszym działaniom po raz kolejny
przypatrywała się ekipa TVP z Olsztyna. Poświęcenie reporterów każe im często
wsiadać do łodzi, płynąć do miejsc mało cywilizowanych, a czasam wchodzić w krzaki,
z których wyciągamy wyrzucone tam bezmyślnie śmieci. Także raporter Gazety Mikołajek
był z nami podczas akcji. Serdecznie dziękujemy za zgodę na opublikowanie zdjęć,
które pochodzą z jego archiwum (foto: Elek Kamiński). Przez zaledwie 3 godziny
sprzątania, prawie 40 osób biorących w nim udział, zebrało prawie 6 ton odpadków!
Czegóż tam nie było!!! Począwszy od łodzi pełnej opon, przez stare turystyczne
krzesełka, mnóstwo opakowań po piwie i innych napojach "procentowych",
butelek PET po wodzie i oranżadach, puszkach po konserwach, foliach po chipsach i innych
smakołykach, skończywszy na całej gamie pudełek i słoiczkach po przynętach na ryby.
Niestety - te ostatnie wskazują, że sprawcami wielu mini-wysypisk nad jeziorami są
właśnie wędkarze. Przyjeżdzają tu z całej Polski, by rozkoszować się pięknem
przyrody i smakiem własnoręcznie złowionych ryb, zapominają, że jeśli wyrzucą
baterie z latarki na brzeg, a metale i kwas z elektrolitu dostaną sie po jakimś czasie
do wody - pewnie nie będą mieli po co tu wracać. Ryby zdechną. I tak jest ich mało,
bo wody są ubogie w tlen. Dlaczego więc sami niszczą to, co sprawia im ponoć tak
wielką przyjemność??? Trudno znaleźć odpowiedź na to pytanie. Zauważyliśmy też
nowy zwyczaj posiadaczy aut - przyjeżdżają nad jeziora, by wymieniać olej w silnikach!
Nie wiemy ilu z nich wylało zużyty olej na ziemię (BRRRRR !!!!!), ponieważ kilka
pełnych 10-litrowych baniaków znaleziono w różnych miejscach pozostawionych w
krzakach. Strach pomyśleć, co jeszcze wymyślą ci, dla których las, rzeka i jezioro -
to darmowe wysypisko. Nikt z nich nie zdaje sobie raczej sprawy z prawdziwych kosztów,
jakie wszyscy będziemy musieli ponieść w związku z ich skażeniem.
|
|