Fałszywe inwestycje kuszą szybkim zyskiem. Jak nie stracić oszczędności?
Najpierw atrakcyjna reklama, później telefon od osoby podającej się za doradcę. Na ekranie pojawiają się wykresy sugerujące rosnący zarobek, ale próba odzyskania pieniędzy kończy się żądaniem kolejnych wpłat. Tak może wyglądać oszustwo inwestycyjne, w którym wiarygodna oprawa służy jednemu celowi: przejęciu oszczędności.
Według Karola Bojkego, eksperta NASK, fałszywe inwestycje należą obecnie do najczęściej stosowanych sposobów działania cyberprzestępców. O ich skuteczności decyduje przede wszystkim manipulacja: wykorzystanie zaufania, ciekawości i nadziei na zarobek, a nie skomplikowana technologia. Deklaracja wysokiego zarobku bez ryzyka i z gwarancją wypłaty powinna wzbudzić szczególną ostrożność.
Od formularza do utraty pieniędzy
Schemat często zaczyna się od ogłoszenia kierującego na stronę z formularzem kontaktowym. Po podaniu danych odzywa się rzekomy specjalista, który przedstawia ofertę, używa finansowych terminów i pokazuje wykresy. Jednocześnie przekonuje, że decyzję trzeba podjąć szybko, bo okazja wkrótce przepadnie.
Pierwszy przelew może opiewać na niewielką sumę. Następnie serwis pokazuje pozorne wzrosty wartości inwestycji, co ma zachęcić do przekazania większych kwot. Zdarza się nawet, że oszuści pozwalają wypłacić drobną sumę, aby uśpić czujność.
Problemy pojawiają się przy próbie wypłaty większej części środków. Zamiast pieniędzy użytkownik otrzymuje żądanie pokrycia kolejnych kosztów, przedstawianych jako podatek, prowizja lub inna opłata. Bywa też, że osoby obsługujące platformę przestają odpowiadać.
Dlaczego fałszywa oferta wygląda przekonująco?
Przestępcy sięgają po wizerunki polityków, dziennikarzy, sportowców i przedsiębiorców. Zdjęcia oraz nagrania mogą być przerabiane z użyciem sztucznej inteligencji, przez co materiał wideo sprawia wrażenie autentycznej rekomendacji. Sama obecność rozpoznawalnej osoby nie dowodzi jednak, że popiera ona przedstawianą inwestycję.
Podobną funkcję pełnią strony udające znane serwisy informacyjne. Publikowane na nich rozmowy, eksperckie oceny oraz relacje osób, które rzekomo się wzbogaciły, mogą być całkowicie spreparowane. Presja czasu, pozorne dodatkowe korzyści i obawa przed przegapieniem okazji mają ograniczyć przestrzeń na spokojne sprawdzenie oferty.
Zdalny dostęp może zagrozić kontu bankowemu
Podający się za doradców rozmówcy niekiedy proponują instalację programu do zdalnej obsługi komputera. Tłumaczą to pomocą w korzystaniu z platformy albo potrzebą przeprowadzenia szkolenia. W rzeczywistości takie oprogramowanie może umożliwić obserwowanie działań użytkownika lub przejęcie kontroli nad urządzeniem.
Konsekwencją może być ujawnienie danych logowania, dostępu do bankowości internetowej i innych poufnych informacji. Dlatego nie należy instalować narzędzia do zdalnego dostępu na prośbę osoby oferującej inwestycję.
Sprawdzenie oferty przed wpłatą
NASK radzi, aby nie podejmować decyzji finansowych pod presją ani nie ufać zapewnieniom o zysku pozbawionym ryzyka. Rzetelna instytucja finansowa nie wymaga natychmiastowego przelania pieniędzy po jednej rozmowie telefonicznej. Warto też samodzielnie wybrać niezależnego specjalistę i omówić z nim propozycję.
Przed przekazaniem środków należy sprawdzić podmiot w dostępnych rejestrach oraz zapoznać się z ostrzeżeniami Komisji Nadzoru Finansowego. Sposoby prezentowania ofert mogą się zmieniać, ale obietnica łatwego i szybkiego zarobku pozostaje częstą przynętą. Kilka minut weryfikacji może pomóc uniknąć utraty oszczędności.
Źródło: Komenda Powiatowa Policji w Działdowie – Portal polskiej Policji
