Nielegalny handel dopingiem za ponad milion złotych. Sześć osób zatrzymanych, laboratorium zlikwidowane
Sześć zatrzymanych osób, zlikwidowane laboratorium i ponad tysiąc zabezpieczonych produktów — to bilans działań przeciwko grupie zajmującej się internetowym handlem anabolikami oraz innymi środkami farmaceutycznymi. Jej aktywność koncentrowała się w Małopolsce i na Dolnym Śląsku. Według szacunków śledczych wartość nielegalnego obrotu przekroczyła milion złotych.
Wśród zatrzymanych znalazła się osoba podejrzewana o kierowanie grupą. Sprawa dotyczy zarówno dystrybucji preparatów, jak i ich wytwarzania oraz ukrywania źródeł uzyskiwanych pieniędzy.
Przeszukania doprowadziły do laboratorium
Podczas 13 przeszukań funkcjonariusze przejęli ponad tysiąc produktów z substancjami anabolicznymi i innymi środkami farmaceutycznymi. Zabezpieczono też majątek o szacunkowej wartości 180 tys. zł. Działania pozwoliły zlikwidować miejsce produkcji anabolików oraz wykorzystywany do ich przerzutu kanał.
Trzy osoby objęto tymczasowym aresztem. Zastosowane w postępowaniu poręczenia majątkowe opiewają łącznie na 220 tys. zł. Kwota ta jest odrębna od wartości zabezpieczonego mienia.
Nad sprawą współpracowały Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, Polska Agencja Antydopingowa, Europol oraz Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Rozpoznanie struktury i jej rozbicie wymagały również współdziałania z partnerami zagranicznymi.
Od reklamy w komunikatorach po wysyłkę zamówień
Z ustaleń śledczych wynika, że grupa docierała do odbiorców za pomocą komunikatorów z szyfrowaniem. Służyły one do reklamowania i sprzedaży anabolików, sterydów oraz produktów leczniczych, które nie miały wymaganego pozwolenia na wprowadzenie do obrotu.
Poszczególni uczestnicy mieli przypisane obowiązki. Jedni odpowiadali za dostawy i promocję, inni obsługiwali transakcje lub pakowali i nadawali zamówienia. Kolejnym elementem procederu było maskowanie pochodzenia wpływów. Całość miał nadzorować podejrzany wskazywany jako kierujący grupą.
Do rozliczeń wykorzystywano kryptowaluty. Fikcyjne dane oraz rozwiązania pozwalające anonimizować aktywność miały natomiast utrudniać identyfikację osób zaangażowanych w sprzedaż. Według ustaleń nie był to więc wyłącznie handel pojedynczymi preparatami, lecz działalność obejmująca kolejne etapy: od zaopatrzenia po dostarczenie przesyłki klientowi.
Co przejęto i dlaczego zakup takich środków jest ryzykowny?
W zabezpieczonym asortymencie były leki dostępne wyłącznie na receptę, a także substancje ujęte w wykazie Światowej Agencji Antydopingowej. Należały do nich sterydy anaboliczno-androgenne oznaczone jako S1, hormony peptydowe wraz z analogami z kategorii S2, środki modulujące hormony i metabolizm z kategorii S4 oraz stymulanty z grupy S6.
Zakup preparatów z nielegalnego źródła wiąże się z zagrożeniem dla zdrowia, a nawet życia. Poza kontrolowanym obrotem farmaceutycznym istnieje ryzyko, że produkt zawiera składniki niewskazane w jego opisie lub substancje w innym stężeniu, niż oczekuje kupujący.
Problem nie ogranicza się do zawodników podlegających przepisom antydopingowym. Dotyczy każdego, kto zamawia takie środki w internecie — również osób, które nie uprawiają sportu wyczynowo.
Źródło: Komenda Powiatowa Policji w Braniewie – Portal polskiej Policji
